Courtesan au Chocolat z filmu Grand Budapest Hotel

Zrobienie piętrowych słodkości z Grand Budapest Hotel chodziło mi po głowie już od momentu obejrzenia filmu, tylko zawsze coś stawało mi na przeszkodzie. Jednak w ostatni weekend miałam dość wolnego czasu, który postanowiłam wykorzystać na zrealizowanie tego projektu, a przy okazji obejrzałam jeden z pierwszych filmów Wesa Andersona Bottle Rocket, który bardzo polecam – zresztą jak wszystkie jego filmy. Chciałabym w przyszłości zrobić jeszcze kilka wpisów inspirowanych jego twórczością. Jeśli macie jakieś propozycje to koniecznie dajcie znać. :-)

wes6

Do zrobienia tytułowych courtesan au chocolate wykorzystałam przepis na ptysie z bloga White Plate. Ciasto parzone robiła po raz pierwszy w życiu, ale wyszło mi idealnie. Upiekłam ptysie w 3 rozmiarach, aby łatwo mi było zrobić z nich słodką piramidkę. Następnie wypełniłam je pysznym kremem czekoladowym, ozdobiłam kolorowym lukrem i połączyłam. Tego rodzaju słodkości mają to do siebie, że zrobienie ich jest bardzo czasochłonne, ale finalny efekt zawsze jest wart poświęconego czasu.

we2

Klucz i różowe pudełko z cukierni Mendlsa to charakterystyczne elementy z Grand Budapest Hotel. A ja sama robiąc te słodkości czułam się jak bohaterka filmu Agatha.

wes1

Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się oddać klimat panujący w filmie i odtworzyć słodkości z cukierni Mendlsa. Dajcie znać co myślicie. :-)

wes3

Pozdrawiam,

Klaudia

YOU MIGHT ALSO LIKE

  • Ojej, nabrałam ochoty na coś słodkiego. Potrafisz stworzyć piękny klimat na każdym zdjęciu, nawet ten z Grand Budapest Hotel. Film widziałam i byłam nim zachwycona :)

  • Słodkości to jedno, ale pudełko? Sama je wyczarowałaś? Jest cudne!

  • Rety, dlaczego nie mieszkamy w tym samym mieście?! <3