Haukodiary #2

Znacie ten tekst – ,,na spontanie”? No ja znam. Każdy go zna. I jeżeli miałabym opisać lato 2018 to właśnie tak bym je opisała. Spontaniczne. Wyjazdy, spotkania, wydarzenia. Tyle wspomnień, rozmów i śmiechu. Nie sposób tego wszystkiego zapamiętać. Zdjęcia w telefonie i na kliszy nagromadziły się do kolosalnych ilości i aż się boję zabrać za wywoływanie.

Dzięki spontaniczności doświadczam rzeczy, których nigdy nie byłabym w stanie zaplanować. Najlepsze chwile zawsze przychodzą znienacka. Dzięki spontaniczności unikam nudy, której nie znoszę i której się boję. Myśl, że kiedyś zaszyję się w domu i będę tkwić w marazmie jest dla mnie tak samo przerażająca jak koniki polne (a naprawdę się ich boję!).

W imię spontanu straciłam ostatnio dziewictwo. Festiwalowe dziewictwo. Tak, mam prawie 30 lat i nigdy nie byłam na festiwalu. Tak, bałam się tłumów. Tak, nie miałam racji. Na Kraków Live Festival tańczyłam jak głupia i bawiłam się do samego końca. Na drugi dzień nie mogłam ruszyć żadną kończyną. Było warto.

Oprócz zakwasów z festiwalu wyniosłam następujące wnioski:
– częściej jeździć na koncerty plenerowe, bo jest fajnie
– chcę kolczyka w nosie, jak Jessie Ware xD

XOXO

hauka-sign

YOU MIGHT ALSO LIKE